niedziela, 27 lipca 2014

NDW#7



Obiecałam, że będę pisać częściej, jednak jakoś nie mogę się do tego zabrać. Jak już wspominałam, nie mam dostępu do dobrego aparatu, a ten w telefonie nie jest zbyt dobry. Postaram się coś z tym zrobić, jednak nic nie obiecuję. ;)

Niedziela dla włosów znów nie wypadła w niedzielę, tylko w piątek i sobotę, ale tak jest mi po prostu wygodniej. Efekty bardzo mi się spodobały, ale o tym za chwilę. Co tym razem wykorzystałam? ;)

W piątek wieczorem nałożyłam na włosy olej kokosowy i resztę oleju z pestek migdałów. Na końcówki nałożyłam większą ilość, bo zauważyłam ostatnio, że lubią się puszyć. Na razie nie planuję ich ścinać, ostatni raz robiłam to w kwietniu i nie widać żadnych rozdwojonych końcówek. ;)





W sobotę pochodziłam jeszcze trochę w naolejowanych włosach, wzbudzając wściekłość w Mamie, która już ma "uczulenie na te wiecznie tłuste włosy". Potem nałożyłam maskę arganową na olejku różanym (niedługo postaram się ją zrecenzować) na jakieś 2 godziny i w tym czasie leżałam na trampolinie. ;)



Potem umyłam włosy Szamponem Fińskim ♥.



Mam już dość niektórych kosmetyków, bo zalegają mi na półce od miesięcy, więc po myciu zdecydowałam się na maskę ajurwedyjską, której zapach mnie mdli (na początku było strasznie, teraz już się trochę przyzwyczaiłam). Nie mam wyczulonego węchu, mało rzeczy mnie obrzydza, ale zapach tej maski jest tak okropny, że nawet cudowne działanie tego nie rekompensuje. Kupiłabym ponownie... Ale może znajdę coś o podobnym działaniu ale o wiele bardziej przyjemnym zapachu. :)


Pół godziny później maska została zmyta, włosy przepłukane chłodną wodą i pozostawione do wyschnięcia. Jak już wspominałam gdzieś, moje włosy nie trawią suszarki, wyglądają po niej strasznie. Gdy sobie już spokojnie wyschły, przeczesałam je TT, zawiązałam w kucyk i poszłam na spacer. Po powrocie włosy dokładnie rozczesałam, spryskałam jedwabiem w sprayu z Joanny (nie mam zdjęcia) i zrobiłam na czubku głowy koka na wypełniaczu, oddzielając grzywkę i podpinając ją osobno spinką. Położyłam się spać i na następny dzień rozpuściłam włosy. ;)

Zdjęcie robione telefonem, brrr.

Efekt był tak ładny, że aż moja Mama krzywo patrząca na moje włosowariactwo zrobiła mi zdjęcie! Loczki wyszły śliczne, błyszczące, miękkie, po prostu cudowne. Dawno się tak nie zachwycałam własnymi włosami. Zawsze są proste, więc taka kręcona odmiana bardzo mi odpowiada. Na zdjęciu widać dużo odstających włosów, ale zdjęcie było robione od razu po zdjęciu wypełniacza, jeszcze przed wygładzeniem jedwabiem. Koka na wypełniaczu robiłam już nie raz, ale takiego efektu jeszcze nigdy nie było. Szkoda tylko, że nie miałam dostępu do lepszego aparatu, bo ten mój jest straszny - kolory są przekłamane, jakość tostera - no po prostu dramat. 

Na drugim zdjęciu wyglądają trochę gorzej, bo nie błyszczą już tak ładnie i kolor jest całkiem inny, ale jest to wina sprzętu, a nie włosów. ;) Zresztą widać nawet po drzewach w tle, że z kolorami coś jest nie tak... :)



Jedno mnie tylko pociesza: włosy bardzo ładnie się błyszczą i to bez lampy! 
Chyba częściej będą stosować taką mieszankę, bo widać, że włosom bardzo służy. ;)



K.

9 komentarzy:

  1. włosy jak zwykle przepiękne :) mama niezadowolona z włosomaniactwa z kąt ja to znam.. ;d ale z upływem czasu już nawet nie zwraca uwagi jak paraduje z żółtkiem czy z czymś na głowie

    OdpowiedzUsuń
  2. o jejku,ale masz śliczne,długie,zadbane włoski *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaaa! Ale pieknie! :-) Bede dlugo podziwiac ;-) A zdjęcia nie sa zle, świetnie ze je wstawilas. Jesli Twoj telefon robi takie zdjęcia, to naprawdę spokojnie Możesz nam czesciej pokazywać wlosy :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zdecydowałam się na olej kokosowy ale w mieszance z kilkoma innymi. Efekty były fajne ale tylko do momentu wyjścia na zewnątrz. Przez potworny upał pojawił się puch.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale piękne! :D kurcze jakie długie :3

    http://dbamy-o-wlosy.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wyszły te loki! Idealnie *.*

    OdpowiedzUsuń